*Tini*
Jorge poszedł otworzyć drzwi, a Paweł, Weronika i ja dalej jedliśmy. Po chwili Jorge wrócił do jadalni z dwiema osobami. Była to kobieta i mężczyzna.
- Mamo, tato, co wy tu robicie?! - krzyknęła Weronika. Akurat piłam sok pomarańczowy, który wyplułam i się zakrztusiłam.
- Stęskniliśmy się za wami i przylecieliśmy zobaczyć, co tam u was. - powiedziała kobieta. - Jorge, mógłbyś nam powiedzieć, co to za kobieta?
- To jest Martina i jest moją dziewczyną. - powiedział, podszedł do mnie i objął w pasie.
- Miło mi państwa poznać. - uśmiechnęłam się i podałam im rękę. Uścisnęli ją.
- Nam również. - odezwał się tym razem mężczyzna. - To my wpadniemy później. Chcieliśmy jeszcze zwiedzić miasto. - powiedzieli i wyszli z domu.
- Mogłeś mnie uprzedzić! - krzyknęłam na Jorga.
- Uprzedziłbym Cię, gdybym wiedział. - powiedział spokojnie.
- Czyli, co? Z naszych planów nici? - spytałam smutna.
- Nie ma mowy. Nasze plany są nadal aktualne. - uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, bardzo, bardzo, bardzo mocno kocham. - z każdym słowem ściskał mnie coraz bardziej.
- Jorge, bo mnie zaraz udusisz.
- Sorki. - puścił mnie i usiadł do stołu. - To co, kończymy jeść?
- Pewnie. - również usiadłam do stołu.
Po zjedzonym już śniadaniu i ubraniu się poszłam do siebie. Przebrałam się i postanowiłam razem z Daria, że pójdziemy na plażę. Rozłożyłyśmy ręczniki i położyłyśmy się na nich. Zaczęłyśmy się opalać. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi słońce.
- Czy mógłbyś nie zasłaniać mi słońca? - spytałam grzecznie, ale to nic nie dało. - Nie słyszałeś, przesuń się, bo nie mogę się opalać. - dalej nic. - Kurka wodna, przesuń się! - nic się nie zmieniło. Otworzyłam oczy i wstałam do pozycji siedzącej. - Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - wtedy spojrzałam na tą osobę. Był to Jorge.
- Nie złość się. - powiedział i kucnął przede mną.
- Co Ty tu robisz? - spytałam, gdy się już trochę uspokoiłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Weronika chciała iść na plażę, więc jestem, a jak Cię zauważyłem to postanowiłem, że do was podejdę.
- Przyszedłeś tylko z Weroniką?
- Nie, jeszcze z Pawłem i Kubą.
- Kubą? - nie dowierzałam.
- No, co Cię tak dziwi?
- Nic, bo rano jeszcze nie chciałeś, żeby poszedł z nami na głupie zakupy.
- Przemyślałem to co mi powiedziałaś i uznałem, że masz rację.
- Zawsze mam raję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do mojego chłopaka.
- To, ja już do nich pójdę. Zadzwonię wieczorem. - powiedział i wstał.
- Nie zapomniałeś o czymś? - spytałam i pokazałam na swój policzek.
- Masz rację, jak zwykle. Na razie Daria. - powiedział i odszedł parę kroków dalej, ale po chwili się wrócił i pocałował mnie w usta. - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Do zobaczenia. - powiedział i odszedł, a ja położyłam się i dalej opalałam.
- Czy ja o czymś nie wiem? - spytała Daria.
- Ale o co Ci chodzi? - spytałam i spojrzałam na nią.
- Od kiedy jesteście razem?
- Od rana. Ale Ty mi też chyba o niczym nie powiedziałaś.
- Niby o czy,?
- Jesteś z Pawłem?
- Nie, ale bardzo bym chciała.
- Nie martw się. Na pewno już niedługo będziecie razem.
- Mam nadzieję. - opalałyśmy się jeszcze z dwie godziny i postanowiłyśmy, że pójdziemy już do domu.
***********
Przepraszam, ze tak długo nie dodawałam rozdziału, ale szkoła...
Wiem, że dziś jest krótki, ale obiecuję, że następny będzie długi.
Do zobaczenia.
Jorge poszedł otworzyć drzwi, a Paweł, Weronika i ja dalej jedliśmy. Po chwili Jorge wrócił do jadalni z dwiema osobami. Była to kobieta i mężczyzna.
- Mamo, tato, co wy tu robicie?! - krzyknęła Weronika. Akurat piłam sok pomarańczowy, który wyplułam i się zakrztusiłam.
- Stęskniliśmy się za wami i przylecieliśmy zobaczyć, co tam u was. - powiedziała kobieta. - Jorge, mógłbyś nam powiedzieć, co to za kobieta?
- To jest Martina i jest moją dziewczyną. - powiedział, podszedł do mnie i objął w pasie.
- Miło mi państwa poznać. - uśmiechnęłam się i podałam im rękę. Uścisnęli ją.
- Nam również. - odezwał się tym razem mężczyzna. - To my wpadniemy później. Chcieliśmy jeszcze zwiedzić miasto. - powiedzieli i wyszli z domu.
- Mogłeś mnie uprzedzić! - krzyknęłam na Jorga.
- Uprzedziłbym Cię, gdybym wiedział. - powiedział spokojnie.
- Czyli, co? Z naszych planów nici? - spytałam smutna.
- Nie ma mowy. Nasze plany są nadal aktualne. - uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, bardzo, bardzo, bardzo mocno kocham. - z każdym słowem ściskał mnie coraz bardziej.
- Jorge, bo mnie zaraz udusisz.
- Sorki. - puścił mnie i usiadł do stołu. - To co, kończymy jeść?
- Pewnie. - również usiadłam do stołu.
Po zjedzonym już śniadaniu i ubraniu się poszłam do siebie. Przebrałam się i postanowiłam razem z Daria, że pójdziemy na plażę. Rozłożyłyśmy ręczniki i położyłyśmy się na nich. Zaczęłyśmy się opalać. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi słońce.
- Czy mógłbyś nie zasłaniać mi słońca? - spytałam grzecznie, ale to nic nie dało. - Nie słyszałeś, przesuń się, bo nie mogę się opalać. - dalej nic. - Kurka wodna, przesuń się! - nic się nie zmieniło. Otworzyłam oczy i wstałam do pozycji siedzącej. - Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - wtedy spojrzałam na tą osobę. Był to Jorge.
- Nie złość się. - powiedział i kucnął przede mną.
- Co Ty tu robisz? - spytałam, gdy się już trochę uspokoiłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Weronika chciała iść na plażę, więc jestem, a jak Cię zauważyłem to postanowiłem, że do was podejdę.
- Przyszedłeś tylko z Weroniką?
- Nie, jeszcze z Pawłem i Kubą.
- Kubą? - nie dowierzałam.
- No, co Cię tak dziwi?
- Nic, bo rano jeszcze nie chciałeś, żeby poszedł z nami na głupie zakupy.
- Przemyślałem to co mi powiedziałaś i uznałem, że masz rację.
- Zawsze mam raję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do mojego chłopaka.
- To, ja już do nich pójdę. Zadzwonię wieczorem. - powiedział i wstał.
- Nie zapomniałeś o czymś? - spytałam i pokazałam na swój policzek.
- Masz rację, jak zwykle. Na razie Daria. - powiedział i odszedł parę kroków dalej, ale po chwili się wrócił i pocałował mnie w usta. - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Do zobaczenia. - powiedział i odszedł, a ja położyłam się i dalej opalałam.
- Czy ja o czymś nie wiem? - spytała Daria.
- Ale o co Ci chodzi? - spytałam i spojrzałam na nią.
- Od kiedy jesteście razem?
- Od rana. Ale Ty mi też chyba o niczym nie powiedziałaś.
- Niby o czy,?
- Jesteś z Pawłem?
- Nie, ale bardzo bym chciała.
- Nie martw się. Na pewno już niedługo będziecie razem.
- Mam nadzieję. - opalałyśmy się jeszcze z dwie godziny i postanowiłyśmy, że pójdziemy już do domu.
***********
Przepraszam, ze tak długo nie dodawałam rozdziału, ale szkoła...
Wiem, że dziś jest krótki, ale obiecuję, że następny będzie długi.
Do zobaczenia.


