wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 4

*Tini*
    Jorge poszedł otworzyć drzwi, a Paweł, Weronika i ja dalej jedliśmy. Po chwili Jorge wrócił do jadalni z dwiema osobami. Była to kobieta i mężczyzna.
- Mamo, tato, co wy tu robicie?! - krzyknęła Weronika. Akurat piłam sok pomarańczowy, który wyplułam i się zakrztusiłam.
- Stęskniliśmy się za wami i przylecieliśmy zobaczyć, co tam u was. - powiedziała kobieta. - Jorge, mógłbyś nam powiedzieć, co to za kobieta?
- To jest Martina i jest moją dziewczyną. - powiedział, podszedł do mnie i objął w pasie.
- Miło mi państwa poznać. - uśmiechnęłam się i podałam im rękę. Uścisnęli ją.
- Nam również. - odezwał się tym razem mężczyzna. - To my wpadniemy później. Chcieliśmy jeszcze zwiedzić miasto. - powiedzieli i wyszli z domu.
- Mogłeś mnie uprzedzić! - krzyknęłam na Jorga.
- Uprzedziłbym Cię, gdybym wiedział. - powiedział spokojnie.
- Czyli, co? Z naszych planów nici? - spytałam smutna.
- Nie ma mowy. Nasze plany są nadal aktualne. - uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, bardzo, bardzo, bardzo mocno kocham. - z każdym słowem ściskał mnie coraz bardziej.
- Jorge, bo mnie zaraz udusisz.
- Sorki. - puścił mnie i usiadł do stołu. - To co, kończymy jeść?
- Pewnie. - również usiadłam do stołu.
     Po zjedzonym już śniadaniu i ubraniu się poszłam do siebie. Przebrałam się i postanowiłam razem z Daria, że pójdziemy na plażę. Rozłożyłyśmy ręczniki i położyłyśmy się na nich. Zaczęłyśmy się opalać. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi słońce.
- Czy mógłbyś nie zasłaniać mi słońca? - spytałam grzecznie, ale to nic nie dało. - Nie słyszałeś, przesuń się, bo nie mogę się opalać. - dalej nic. - Kurka wodna, przesuń się! - nic się nie zmieniło. Otworzyłam oczy i wstałam do pozycji siedzącej. - Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! - wtedy spojrzałam na tą osobę. Był to Jorge.
- Nie złość się. - powiedział i kucnął przede mną.
- Co Ty tu robisz? - spytałam, gdy się już trochę uspokoiłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Weronika chciała iść na plażę, więc jestem, a jak Cię zauważyłem to postanowiłem, że do was podejdę.
- Przyszedłeś tylko z Weroniką?
- Nie, jeszcze z Pawłem i Kubą.
- Kubą? - nie dowierzałam.
- No, co Cię tak dziwi?
- Nic, bo rano jeszcze nie chciałeś, żeby poszedł z nami na głupie zakupy.
- Przemyślałem to co mi powiedziałaś i uznałem, że masz rację.
- Zawsze mam raję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do mojego chłopaka.
- To, ja już do nich pójdę. Zadzwonię wieczorem. - powiedział i wstał.
- Nie zapomniałeś o czymś? - spytałam i pokazałam na swój policzek.
- Masz rację, jak zwykle. Na razie Daria. - powiedział i odszedł parę kroków dalej, ale po chwili się wrócił i pocałował mnie w usta. - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Do zobaczenia. - powiedział  i odszedł, a ja położyłam się i dalej opalałam.
- Czy ja o czymś nie wiem? - spytała Daria.
- Ale o co Ci chodzi? - spytałam i spojrzałam na nią.
- Od kiedy jesteście razem?
- Od rana. Ale Ty mi też chyba o niczym nie powiedziałaś.
- Niby o czy,?
- Jesteś z Pawłem?
- Nie, ale bardzo bym chciała.
- Nie martw się. Na pewno już niedługo będziecie razem.
- Mam nadzieję. - opalałyśmy się jeszcze  z dwie godziny i postanowiłyśmy, że pójdziemy już do domu.

***********
Przepraszam, ze tak długo nie dodawałam rozdziału, ale szkoła...
Wiem, że dziś jest krótki, ale obiecuję, że następny będzie długi.
Do zobaczenia.

niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 3

*Jorge*
W pewnym momencie usłyszałem krzyk dobiegający z dworu. Pobiegłem tam z resztą osób, którzy byli w środku i ujrzałem Messiego w basenie.
- Co się stało?! Dlaczego woda jest granatowa?! - krzyczałem.
- Messi wpadł do basenu z dużą puszką granatowej farby. - ktoś mi od powiedział. Nie mam pojęcia kto, bo nie widziałem go, tylko słyszałem. Westchnąłem.
- Dobra Lionel, wychodź. Dam Ci jakieś ciuchy. - wyszedł z basenu i poszliśmy do mojej garderoby. Dałem mu jakieś ubranie i wróciłem do gości. On po chwili też przyszedł.
     Po 01:00 goście zaczęli się rozchodzić.Została tylko Martina. Nawet Daria poszła do domu. Dzieciaki poszły spać, a Tini i ja siedzieliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. W pewnym momencie pocałowałem ją. Była zaskoczona, ale oddała pocałunek. Szybko się od niej oderwałem i spuściłem głowę na dół.
- Przepraszam, nie powinienem.
- Nic się nie stało. - podniosła mój podbródek.
- Po prostu, gdy ujrzałem Cię po raz pierwszy, na żywo, na plaży, zakochałem się w Tobie. Teraz pewnie mnie wyśmiejesz i powiesz to publicznie, no i na następny dzień będę na pierwszych stronach gazet, jako debil, który myślał, że może mieć jakieś szanse u niesamowitej modelki, Martiny Stoessel. Widniał by tam napis: "Głupi Jorge Blanco myślał, że zakocha się w nim najlepsza modelka na świecie, Martina Stoessel."
- Nie prawda.
- Proszę Cię nie kłam.
- Nie kłamię. Ja też zakochałam się w Tobie, gdy ujrzałam Cię po raz pierwszy na żywo, na plaży.
- Mówisz tak, żeby mnie pocieszyć. - nic nie powiedziała, tylko pocałowała mnie bardzo namiętnie. Szybko oddałem pocałunek. Usiadła na mnie okrakiem i zaczęła odpinać guziki od mojej koszuli. Zacząłem wędrować ręką po jej plecach w poszukiwaniu zamka od sukienki. Po chwili moja koszula i jej sukienka znalazła się na podłodze. Wziąłem ją na ręce i udałem się do sypialni. Położyłem ją delikatnie na łóżku. Po krótkiej chwili reszta naszej garderoby wylądowała na podłodze. Tak zaczęła się nasza upojna noc.
     Rano obudziłem się pierwszy. W całym domu było zupełnie cicho. Obróciłem głowę w prawą stronę i ujrzałem słodko śpiącą Martinę. Mimowolnie uśmiechnąłem się na wspomnienie nocy spędzonej razem z nią. Patrzyłem tak na nią jeszcze chwilę. W pewnym momencie Tini zaczęła się budzić.
- Cześć. - powiedziałem, a ona podniosła głowę z mojego torsu i spojrzała na mnie.
- Hej. Jak się spało? - uśmiechnęła się do mnie.
- Szczerze? - spytałem, a ona przytaknęła. - To była moja...... moja....mo - nie dała mi skończyć.
- No powiedz w końcu.
- To była moja najgorsza noc w życiu. - szybko się podniosła, spojrzała na mnie i zaczęła wstawać, ale nie dopuściłem do tego. - Przecież żartuję. To była moja najlepsza, najwspanialsza noc w życiu. Byłą taka tylko dzięki Tobie, bo Ty też byłaś wspaniała. - uśmiechnąłem się do niej, a ona mnie pocałowała. Usiadła na mnie okrakiem i dalej całowała. Oboje zaczęliśmy pogłębiać pocałunek. W pewnym momencie oderwała się ode mnie i spojrzała na mnie. - Coś się stało? - spytałem przerażony. - Nie podobało Ci się? No tak, zapomniałem. Chciałaś tylko sprawdzić czy jestem dobry w łóżku, a później udawać, że mnie nie znasz. I tak będzie, bo nie jestem dobry.
- Jorge, przestań! - krzyknęła na mnie. - Czy Ty uważasz, że jestem jakąś dziwką?!
- Nie uważam tak. Założę się, że powiedziałaś to wczoraj i spałaś ze mną z litości.
- Nie mów tak! Dobra, założysz się? - uśmiechnęła się cwaniacko.
- Tak.
- A o co?
- Nie wiem. Ty coś wymyśl.
- Dobra. Jeżeli okaże się, że to co mówiłam to prawda to....
- Zostaniesz moją dziewczyną? - spytałem szybko.
- Pewnie, że tak. Jorge, chociaż znamy się tak naprawdę krótko, zakochałam się w Tobie od pierwszego wejrzenia. Kiedyś w to nie wierzyłam, ale gdy poznałam Ciebie, zmieniłam zdanie.
- Czyli jesteśmy razem?
- Tak.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham. - pocałowała mnie. - Więc, wygrałam zakład.
- Co sobie życzysz. Teraz, gdy jesteś ze mną, mogę iść na całodniowe zakupy. Będę na każde Twoje zawołanie. Spełnię każdą prośbę.
- Każdą?
- Tak, każdą. Bez wyznaczonego terminu. Mogę robić to zawsze, codziennie. Ważne żebyś była ze mną. - pocałowała mnie namiętnie.
- Więc, yyy.... w poniedziałek do południa dzieciaki będą w szkole, tak?
- Tak.
- Ok, czyli w poniedziałek do południa spędzasz czas ze mną u Ciebie w domu. We wtorek pójdziemy na zakupy, natomiast w środę spotkamy się z moimi przyjaciółmi.
- Zgoda, tylko jest mały problem.
- Jaki?
- We wtorek i środę dzieciaki będą do południa w szkole, a co z popołudniem. Nie zostawię ich samych w domu, bo będą się nudzić i jak zadzwonią rodzice to wszystko im powiedzą.
- To nie jest problem. Weźmie się ich ze sobą. Namówię jeszcze Darię, żeby z nami poszła. Paweł na pewno się ucieszy, a Weronika ma chyba chłopaka. Go też się weźmie.
- Weronika ma chłopaka?! - zrzuciłem lekko z siebie Martinę i popędziłem do pokoju Weroniki. Otworzyłem drzwi i zacząłem krzyczeć. - Kto jest Twoim chłopakiem?! Jak się nazywa?! Gdzie mieszka?!
- Jorge, czego Ty ode mnie chcesz! Nie mam żadnego chłopaka! Daj mi spać! - też zaczęła na mnie krzyczeć. Po chwili do pokoju Wery przybiegł Paweł i Martina. - Gdzie jest Kuba?
- Czyli to Kuba jest Twoim chłopakiem?! Gdzie on jest?! Zaraz sobie z nim porozmawiam!
- Jorge, koniec! - krzyknęła na mnie Martina, a wszyscy się na nią spojrzeliśmy.
- Kuba wczoraj w nocy poszedł do siebie, ale co Ty tu robisz Tini. - powiedział ciekawy Paweł.
- Ja tu nocowałam. Jorge masz, zakryj się. - podała mi poduszkę, a ja na nią spojrzałem zdziwiony. Spojrzała na mojego członka. Wtedy zrozumiałem, że jestem goły. Szybko zakryłem się poduszką i przyjrzałem się bardziej Tini. Miała na sobie moją koszulę.
- Czy my o czymś nie wiemy? - spytała Wera.
- My jesteśmy razem.
- A w nocy coś zaszło? - spytał Paweł dziwnie poruszając brwiami.
- No, yyy... Nie będę wam tłumaczyć, bo założę się, że w szkole na ten temat mieliście, a jeżeli nie to będziecie mieli.
- No mieliśmy. - od powiedziała Weronika.
- Kuba to Twój chłopak?! - krzyknąłem.
- Jorge, daj jej spokój! - krzyknęła na mnie Tini. - Jest prawie pełnoletnia i ma prawo mieć chłopaka, czy Ci się to podoba, czy nie. Założę się, że Paweł tak nie miał i nie ma. Jeżeli miałeś tak Ty ze swoimi rodzicami, to nie przekładaj tego na brata i siostrę. Przyjechali tu, bo chcieli zasmakować trochę prawdziwego życia. Odciąć się trochę od rodziców, ale Ty im na to nie pozwalasz. Teraz bardzo Cię proszę, wyjdź stąd i ubierz coś, bo na pewno nie jest om łatwo z Tobą rozmawiać. - tak jak kazała mi moja dziewczyna, wyszedłem z pokoju mojej siostry i poszedłem ubrać bokserki. Wróciłem pod drzwi do pokoju Weroniki i podsłuchiwałem o czym rozmawiają. Drzwi były zamknięte, więc nic nie słyszałem. Po jakiś 10 minutach Martina wyszła z pokoju i pociągnęła mnie za rękę na dół do kuchni. - Już jest wszystko ustalone.
- Co jest ustalone?
- We wtorek idziemy na zakupy z Pawłem, Darią, bo na pewno się zgodzi, Weroniką i Kubą.
- Weronika nigdzie nie pójdzie z Kubą!
- Oni nie są razem. Uspokój się. Kuba z nami idzie i koniec kropka. To są przecież tylko zakupy.
- Ciekawe kto go zaprosi? - spytałem ironicznie.
- Jak to kto? Ty.
- Ja?
- Tak Ty. Mój wspaniały chłopak, który powiedział, że zrobi wszystko, bo przegrał zakład. A jak będzie grzeczny i wykonywał moje polecenia bez żadnych wontów, to w czwartek dostanie nagrodę. - powiedziała i zaczęła macać mojego przyjaciela. - To co, zaprosisz go, czy nie?
- Zaproszę. - powiedziałem i zacząłem się uśmiechać bardzo szeroko.
- W takim razie, teraz poproszę śniadanie. - powiedziała i usiadła na blacie.
- Ej!
- Pamiętaj o umowie.
- Już robię. - zacząłem przygotowywać śniadanie. Gdy skończyłem przyszedł Paweł i Weronika. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy konsumować posiłek. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek. Wstałem od stołu i poszedłem otworzyć drzwi. Za nimi stali.....


*******
Jak myślicie kto odwiedził Jorga?
Nie zdradzę wam tego.
Dowiecie się dopiero w następnym rozdziale.
Dziś była u mnie taka piękna pogoda. Było tak ciepło i słonecznie, że po prostu miałam wrażenie, że to już lato. Ahhh.
Następny rozdział nie wiem kiedy.
Do zobaczenia. :*

sobota, 29 marca 2014

Zapraszam

I oto link do mojego drugiego bloga jortini-zacnessa-rugcedes.blogspot.com

Słuchajcie

Założyłam drugiego bloga, na którym będzie drugie opowiadanie. Link podam później.

Rozdział 2

*Paweł*
   Gdy tylko wróciliśmy do domu, Jorge przebrał się i poszedł na trening. Ja siedzie i oglądam jakiś nudny film z Werą. Jutro do mnie przychodzi Kuba. Kuba to mój przyjaciel z dzieciństwa. Prze prowadził się do Barcelony w wieku 15 lat.
- Paweł, a jutro ma przyjść ten twój przyjaciel? - spytała mnie w pewnym momencie moja siostra. Ją chyba też nie interesuje ten film.
- No, a co? - Kuba jest w jej wieku. Kiedyś jak pokazałem jej zdjęcie, to spytała się mnie co to za ciacho.
- Nic, tylko tak pytam.
- Chcesz, żebym Cię z nim poznał?
- A mógłbyś?
- Jeżeli chcesz.
- Pewnie.
- Przyjdziemy po meczu Jorga.
- Ok.- siedzieliśmy i oglądaliśmy jeszcze z dwie godziny, aż przyszedł Jorge i kazał nam iść do łóżek.

Następnego dnia
#Przed meczem#
*Jorge*
    Siedziałem z resztą drużyny i słuchałem trenera w szatni. Później mówił kapitan i weszliśmy na boisko. A tak w ogóle za nim wszedłem do szatni dostałem sms-a od Tini:

Powodzenia. Na pewno wygracie. Do boju Jorge!

A pod spodem było zdjęcie:
Byłem bardzo szczęśliwy, że mi kibicuje, a nie swoim przyjaciołom. Ale byłem też zazdrosny, że Messi jest na tym zdjęciu z nią, choć nie muszę być zazdrosny, bo on ma żonę i chyba dwóch synów. Dokładnie nie pamiętam.
     Weszliśmy na boisko i zaczął się mecz. Przed przerwą Milan strzelił nam gola. Zdenerwowani i smutni weszliśmy do szatni. Dostałem sms-a.

Nie smuć się. To nie koniec meczu. Jeszcze im pokarzesz kto tu rządzi. Głowa do góry. Wierzę w Ciebie. Tini :*

Wierzy we mnie! Muszę się postarać i strzelić im przy najmniej dwa gole! Z takim nastawieniem wyszedłem na boisko. Byłem bardzo zmęczony, ale strzeliłem dwa gole i miałem asystę. Trzeciego gola strzelił Messi. Dzięki temu wygraliśmy 3:1. Uradowany wyszedłem z szatni.
- To, co? Zapraszam do mnie na imprezę! Przyjdźcie ze swoimi dziewczynami, albo żonami. - zauważyłem Martinę, Pawła, Kubę i Weronikę. Kubę znałem zanim się prze prowadził. - Do 20:00! - odszedłem od chłopaków i podszedłem do Tini, Kuby i mojego rodzeństwa.
- Wygraliście! - krzyknęła Tini z Werą i rzuciły się na mnie.
- Wiem! Dzięki Tini, że przyszłaś. - powiedziałem kiedy się ode mnie oderwały.
- Zawsze dotrzymuję słowa. Powiedziałam, że przyjdę, więc przyszłam. - nie wiem jak, ale Wery, Kuby i Pawła już nie było.
- Martina, może dałabyś się zaprosić na małą imprezę?
- Z chęcią, ale gdzie mam przyjść.
- Przyjadę po Ciebie.
- Zgoda.
- Może przyjść z Darią, Paweł na pewno by się ucieszył.
- Zobaczę co da się zrobić. Ja będę się już zbierać.
- Może Cię podwieźć?
- Nie dzięki, jadę z przyjaciółmi. Muszę ich pocieszyć. Może następnym razem?
- Ok.
- No to pa. - pocałowała mnie w policzek i odeszła, a ja się za niego złapałem
- Pa. - powiedziałem cicho, a on się odwróciła w moją stronę i pięknie uśmiechnęła. Stałem tak jeszcze chyba 5 minut i poszedłem do samochodu. Pojechałem z dzieciakami do domu. Na szczęście wszystko na imprezę kupiłem już wczoraj. Weronika pomogła mi robić zakąski. Zbliżała się już 20:00, więc przebrałem się i pojechałem po Martinę. Jechała z nami jeszcze Daria.
- Wyglądacie pięknie. - powiedziałem, gdy tylko wsiadły do samochodu. Obie wyglądały super, ale Martina wyglądała tak pociągająco, że mój przyjaciel już nie wytrzymywał w spodniach. Miałem jeszcze koszulę i conversy.
- Dzięki, ty też niczego sobie. - od powiedziała mi Martina. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Goście zaczęli się schodzić. Po jakiejś godzinie prawie wszyscy byli pijani oprócz Wery i Kuby, bo oni nie mogą przecież. Najbardziej  pijany chyba był Messi. Wyjątkowo nie byłem pijany, Martina tak samo. W pewnym momencie usłyszałem krzyk dobiegający z dworu. Pobiegłem tam z resztą osób, którzy byli w środku i ujrzałem....


************
Jak myślicie, co zobaczył Jorge?
Dowiecie się w przyszłym rozdziale.
Kiedy on będzie?
Prawdopodobnie jutro rano.
To wszystko.
Do zobaczenia jutro.

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 1 cz.1/2

*Wera*
   Po słowach taty stałam jak wryta. Bardzo się cieszę, bo nie mam tu żadnych przyjaciół. Mam nadzieję, że tam znajdę, ale prawdziwych.
- Wera... Wera... Hej Wera! - krzyczał mój tata, a ja się dopiero teraz ocknęłam. Podbiegłam do niego i wyściskałam. Tak samo zrobiłam z mamą i Jorgiem.
- Jesteście super. Kiedy wyjeżdżamy? - byłam strasznie nakręcona.
- Jutro.
- To ja idę się pakować! - krzyknęłam i szybko pobiegłam do pokoju. Usłyszałam jeszcze, że nie mam brać dużo rzeczy, bo kupimy tam.
    Spakowałam się w dwie godziny, bo nie wiedziałam co mam wziąć, a co zostawić. Mama powiedziała, że jak przyjadą nas odwiedzić, to przywiozą nam resztę ciuchów, tylko mam spakować je w inną walizkę i położyć gdzieś z boku. Poszłam wykonać wieczorne czynności i się położyłam.
    Rano obudziłam się już o 5:10. To bardzo wcześnie jak na mnie. Poszłam do łazienki i wykonałam poranne czynności. Ubrałam się i zeszłam na dół zjeść śniadanie.

Przy stole siedział już Paweł i tata. Mama krzątała się po kuchni. Bardzo szybko zjadłam i czekałam na Jorga. Przyjechał po 30 minutach. Włożyliśmy nasze bagaże do bagażnika, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Z rodzicami pożegnałam się, gdy tylko zjadłam śniadanie.

Następnego dnia
*Tini*
    Dziś jest piękny słoneczny dzień, dlatego leżę z moimi przyjaciółmi na plaży i się opalam z dziewczynami, bo chłopaki przed chwilą weszli do wody.
Niedaleko nas jakiś mężczyzna z chłopakiem i dziewczyną grają w siatkówkę.
- Ej, dziewczyny. Czy nie przypomina wam kogoś ten facet? - spytałam dziewczyny.
- A czy to nie jest ten Jorge Blanco co gra w FC Barcelonie? - odpowiedziała pytaniem na pytanie Mechi.
- Chyba tak. Tak, na pewno. - dopowiedziała Daria.
- Ale ciacho z niego jest. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Tini, wszystko gra?
- No tak, a co?
- No bo, jakoś dziwnie się uśmiechasz. - powiedziała Lodo.
- Przesadzacie dziewczyny. - w tym momencie koło mnie spadła piłka, a ten mężczyzna, chyba Jorge, spadł na mnie, bo się potknął. - Ała, zejdź ze mnie!
- Przepraszam, nie chciałem. Przepraszam. - szybko zszedł ze mnie, a po chwili podbiegły tamte dzieci co z nim grały.
- Jorge, jak chodzisz! - krzyczała na niego ta dziewczyna. - Ty... Ttty jjjesteś Mmartina Sstoessel. - bardziej stwierdziła niż spytała.
- Tak.
- Mogę autograf? Jestem twoją fanką.
- Pewnie. - podała mi notes i długopis. Nie mam pojęcia skond wzięła te rzeczy. Dałam jej autograf. Podobnie było z tym chłopakiem, tylko on poprosił Darie. Jorge stał i się na mnie patrzył, dopóki ta Weronika go nie dźgnęła z łokcia w brzuch. Jest bardzo umięśniony.
- No, to my już yyy pójdziemy. Jeszcze raz przepraszam. - powiedział coś w końcu Jorge.
- Nic się nie stało. Wiem, że to był wypadek. - uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił. Ma taki piękny uśmiech.

poniedziałek, 24 marca 2014

Uwaga!

Mam pomysł na nowe opowiadanie, więc postanowiłam, że będę pisać dwa. To też będzie o Jortini.

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 1 cz.2/2

*Tini*
    Gdy tylko odeszli z wody wyszli chłopcy. Było widać, że są zazdrośni oprócz Pabla.
- Kto to był? - spytał na maksa zazdrosny Diego.
- Najprzystojniejszy facet jakiego widziałam. - odpowiedziałam im, a wszyscy się na mnie spojrzeli. - No co?
- Czy ty się nie zakochałaś? - spytała Val.
- Może tak, a może nie.
- Zato ty mu wpadłaś w oko. - powiedziała Alba.
- Niby skąd to wiesz?
- Widziałam jak na ciebie patrzył.
- Niby jak?
- Jak by miał się za chwilę na ciebie rzucić, ale było też widać w jego oczach miłość.
- Naprawdę? - szczerze mówiąc bardzo się cieszę, ale wątpię, że się jeszcze spotkamy.
- Tak.
- Dziewczyny, ale po co on tu przyszedł? - spytał Facu.
- Grali w siatkówkę.
- Tu?! Kto?! - zdenerwował się Rug.
- No ten Jorge Blanco. Chyba z rodzeństwem. Piłka spadła im tu, no i wtedy on się potknął i spadł na mnie. Nie martwcie się. Jorge nikogo nie podrywał.
- A jeżeli nawet, to tylko Tini. Chociaż prawie wcale się nie odzywał. - odpowiedziała Mechi.
- Niech wam będzie. - chłopaki położyli się koło swoich dziewczyn. Diego koło Val, Ruggero koło Mechi, Facu obok Alby, a Xabiani przy Lodo. Pablo leżał sam, tak jak ja, tylko że on za naszymi przyjaciółmi. Daria natomiast poszła chyba po drinka. Postanowiłam, że też pójdę i kupię sobie drinka.

*Jorge*
   Zakochałem się! Odeszliśmy od nich i położyliśmy się na kocu. Wera się opalała, Paweł poszedł po coś do picia, a ja leżałem i myślałem o tej Martinie.
- Wera? - spytałem.
- Co? - otworzyła jedno oko i zerknęła na mnie.
- A ta Martina Stoessel to modelka, co nie?
- To jest najlepsza modelka na całym świecie.
- Nie dziwię się, że jest modelką. Ma takie piękne ciało.
- Jorge, czy ty przypadkiem się nie zakochałeś?
- Niee....
- Nie oszukasz mnie.
- Aż tak bardzo to widać?
- Tak.
- No i co ja mam zrobić?
- Zagadać do niej, umówić się z nią. Kiedy masz mecz?
- Jutro.
- No, to zaproś ją.
- Ale tam jest pełno jej znajomych.
- Jorge ile ty masz lat, 10?
- Nie.
- No to chyba powinieneś wiedzieć jak zagadać do dziewczyny.
- Ale to nie jest zwykła dziewczyna. Zresztą denerwuję się przy niej.
- Zagadaj, a potem samo pójdzie.
- Dobra, a tak w ogóle to mam dzisiaj trening.
- Ok.
- Tylko nie rozwalcie domu. Idę zobaczyć co z Pawłem. - wstałem i poszedłem zobaczyć co z moim młodszym bratem. Zobaczyłem go przy budce z drinkami, lodami i szejkami. Stała tam również Daria i Martina. Teraz, albo nigdy. Powiedziałem w myślach i podszedłem do nich. Ustałem w kolejce za Martiną. Odchrząknąłem, a ona się odwróciła.
- O, hej. - uśmiechnęła się.
- Cześć. - zrobiłem to samo co ona.
- Ta dziewczyna co prosiła mnie o autograf, to była twoja siostra?
- Yyy tak i brat.
- Wyglądają na fajnych.
- Nawet są.
- Co państwo zamawiają? - spytał nas sprzedawca.
- Ja poproszę mocnego drinka, a ty? - zwróciłem się do Martiny.
- Też drinka, tylko że słabego. - chłopak zaczął przygotowywać nasze napoje. - Mów mi Tini.
- Dobrze, a ty mów mi jak chcesz.
- Więc Jorge, długo tu jesteś, bo nigdy cie nie spotkałam.
- Od wczoraj. Przeprowadziłem się tu właśnie z moim młodszym rodzeństwem. A ty?
- Ja tu mieszkam od urodzenia.
- Aha, to fajnie.
- No.
- Może byś chciała.... yyy.... bo jutro mam mecz i..... - zacząłem się jąkać.
- Z chęcią przyjdę jutro na twój mecz. - przerwała mi i uśmiechnęła się do mnie.
- Naprawdę?
- Tak.
- Oto wasze drinki. - powiedział sprzedawca i podał nam napoje. Martina już chciała zapłacić, ale ją wyprzedziłem.
- Reszty nie trzeba. - uśmiechnąłem się do Tini. Odeszliśmy od budki. Ruszyliśmy w stronę plaży. Na miejscu, Tini poszła do swoich przyjaciół, a ja do mojego rodzeństwa.
- Zaprosiłem ją na mecz i się zgodziła. - powiedziałem, a Wera się uśmiechnęła.
- A z kim jutro grasz? - spytał Paweł.
- Z A.C. Milan.
- No, to napewno jutro była by na meczu, bo gra tam Ruggero Pasquarelli, Diego Dominguez i Pablo Espinosa.
- No to co, że tam grają?
- To są jej przyjaciele.
- Nie obchodzi mnie to. - siedzieliśmy na plaży do 14:30 i poszliśmy coś zjeść na miasto.

sobota, 22 marca 2014

Prolog

*Paweł*
    Po skończonych lekcjach poszedłem do kiosku, żeby kupić pisemko.
Kupiłem je tylko dlatego, że jest tam Daria. Zakochałem się w niej, chociaż ani razu nie widziałem jej na żywo. W ogóle jej nie znam. Nie wiem jak to się stało, ale tak jest. Wszedłem do domu i zobaczyłem Jorga. Ciekawe co on tu robi?
- Co ty tu robisz? - spytałem.
- A może tak, cześć?
- Cześć, co ty tu robisz?
- Przyszedłem się pożegnać z wami, bo przeprowadzam się do Los Angeles.
- A jest już mama, albo tata?
- Jeszcze nie przyszli, ale jest Weronika.
- No, to ja idę do siebie do pokoju. - poszedłem do siebie i zamknąłem drzwi.

*Wera*
   Siedziałam sobie w pokoju i słuchałan muzyki. Nagle do pokoju weszła moja mama i powiedziała, żebyn przyszła do salonu. Tak też zrobiłam.
- Coś się stało? - spytałam po wejściu do salonu.
- Wyjeżdżacie. - odpowiedział mi tata.
- Ale kto i gdzie?
- Ty i Zac z Jorgiem do Barcelony.
- Naprawdę?
- Tak, uznaliśmy, że jesteście na tyle dojrzali, że możecie jechać. - powiedziała mama.
- Tam będzie chodzić do szkoły. Po prostu będzie prowadzić tam normalne życie. - odpowiedział tata.



**********
Trochę krótki ten prolog, ale rozdział, być może pojawi się jeszcze dzisiaj w nocy. Jak nie to jutro. Sorki za błędy piszę z telefonu.

Bohaterowie

Jorge Blanco

Ma 22 lat, jest piłkarzem FC Barcelony. Ma siostrę Weronikę i brata Pawła.

Martina (Tini) Stoessel

Ma 21 lat, jest modelką. Jej najlepszą przyjaciółką jest Mercedes, która jest jej managerką i Darią, która też jest modelką. Tini razem z Darią twarzami Chanel. Reszta jej przyjaciół to: Facundo, Alba, Ruggero, Xabi, Lodo, Val, Diego i Pablo.


Kuba Boski

Ma 19 lat. Chodzi do zwykłego liceum. Kumpluje się z Pawłem. Nie jest zbyt grzecznym chłopcem.


Paweł Blanco

Ma 19 lat, starszego brata Jorge i młodszą siostrę Weronikę. Chodzi do zwykłego liceum. Podoba mu się Daria, ale nigdy w życiu jej nie widział na oczy. Kumpluje się z Kubą. Nie jest zbyt grzecznym chłopcem.


Daria (Dar) Hudgens

Ma 19 lat i jest modelką. Jej najlepszymi przyjaciółkami są Tini i Mechi. Kumpluje się z resztą przyjaciół Martiny.


Weronika (Wera) Blanco

Ma 17 lat. Jest grzeczną dziewczynką. W przyszłości chce być modelką.

Siema!

Będę pisać opowiadanie o Jortini. Głównymi parami będą: Jortini (Jorge, Tini), Zancessa (Zac, Vanessa) i Dawtoria (Dawid, Victoria). Będą też inne pary. Bohaterowie pojawią się jeszcze dzisiaj, tak jak prolog. Rozdział jak zdążę to też, a jak nie to jutro. Życzę miłego czytania i do zobaczenia.