*Paweł*
Po skończonych lekcjach poszedłem do kiosku, żeby kupić pisemko.
Kupiłem je tylko dlatego, że jest tam Daria. Zakochałem się w niej, chociaż ani razu nie widziałem jej na żywo. W ogóle jej nie znam. Nie wiem jak to się stało, ale tak jest. Wszedłem do domu i zobaczyłem Jorga. Ciekawe co on tu robi?
- Co ty tu robisz? - spytałem.
- A może tak, cześć?
- Cześć, co ty tu robisz?
- Przyszedłem się pożegnać z wami, bo przeprowadzam się do Los Angeles.
- A jest już mama, albo tata?
- Jeszcze nie przyszli, ale jest Weronika.
- No, to ja idę do siebie do pokoju. - poszedłem do siebie i zamknąłem drzwi.
*Wera*
Siedziałam sobie w pokoju i słuchałan muzyki. Nagle do pokoju weszła moja mama i powiedziała, żebyn przyszła do salonu. Tak też zrobiłam.
- Coś się stało? - spytałam po wejściu do salonu.
- Wyjeżdżacie. - odpowiedział mi tata.
- Ale kto i gdzie?
- Ty i Zac z Jorgiem do Barcelony.
- Naprawdę?
- Tak, uznaliśmy, że jesteście na tyle dojrzali, że możecie jechać. - powiedziała mama.
- Tam będzie chodzić do szkoły. Po prostu będzie prowadzić tam normalne życie. - odpowiedział tata.
**********
Trochę krótki ten prolog, ale rozdział, być może pojawi się jeszcze dzisiaj w nocy. Jak nie to jutro. Sorki za błędy piszę z telefonu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz